opracowała: Izabela Ciacorowska
„Nie ma takiego życia które by choć przez chwile nie było nieśmiertelne”(W. Szymborska).Pozornie oczywista prawda, jakże trudna jest do zaakceptowania, kiedy przychodzi Nam się spotkać twarzą w twarz ze śmiercią bliskiej osoby. Wówczas żadne racjonalne myśli, nie dają nam ukojenia, bo przecież „ ktoś tutaj był i był, a potem zniknął i uporczywie go nie ma” (W. Szymborska).
[REKLAMA]
Śmierć w wypadku samochodowym, na torach, na przejściu dla pieszych, z przedawkowania narkotyków, alkoholu, leków, niezapowiedziane, celowa, oczekiwana, niesprawiedliwa. Śmierć ojca, matki, dziecka, brata, siostry, męża, narzeczonego, babci, dziadka, przyjaciela pozostawia każdemu z Nas smutek. Jego cień jest raz bardziej raz mniej wyraźny. Czasem towarzyszy Nam w każdej minucie naszego życia, a niekiedy przychodzi niezapowiedziany i znowu wywraca je do góry nogami. Nierzadko zadajemy sobie pytania, co się ze mną dzieje, kiedy to minie, jak poradzić sobie ze śmiercią bliskiej osoby.
Nie ma niestety jednej konkretnej recepty na poradzenie sobie ze śmiercią najbliższych. Każdy z Nas jest bowiem inny. Ma swoje własne sposoby na radzenia sobie ze smutkiem. Każdy z Nas zachował w pamięci inny obraz zmarłej osoby i inna więź łączyła go z bliskim-zmarłym. Inaczej może przeżywać śmierć ojca córka, która jest nastolatką i mieszka razem z nim w domu rodzinnym i córka, która już dawno założyła swoją rodzinę. Każda cierpi, tylko w inny sposób. Łatwiej poradzimy sobie ze smutkiem jeśli:
jesteśmy świadomi tego, jakie są jego odcienie. Kiedy dowiadujemy się o śmierci bliskiego, na początku nic nie czujemy. Jesteśmy jakby zamrożeni. Taki stan często pomaga Nam np. w organizacji pogrzebu, stypy i załatwianiu licznych formalności. Wykonujemy spranie wszystkie czynności, jednocześnie mając wrażenie, że bliski jest wciąż obok Nas. Dopiero później smutek zyskuje kolejne barwy. Płaczemy, krzyczymy, możemy być agresywni i źli. Dochodzi do Nas informacja, że już nigdy nie zobaczymy bliskiego, nie pójdziemy z nim na spacer i nie wypijemy filiżanki herbaty. Następnie smutek zyskuje odcień apatii, utraty zainteresowań i wycofania z życia. Wówczas bardzo intensywnie myślimy o bliskim, wspominamy go i wyobrażamy sobie jak by mogło wyglądać nasze życie z Nim. Dopiero po pewnym czasie smutek staje się coraz mnie intensywny i pozostawia Nam przestrzeń do myślenia, o tym jak możemy ułożyć swoje życie bez zmarłego.
wiemy, że nasze samopoczucie może się zmieniać.Czasem możemy mieć poczucie, że smutek już Nas opuścił, że jego intensywność się zmniejszyła i możemy powrócić do codziennych zajęć. Tymczasem on może stać tuż obok Nas i wystarczy, aby ktoś wspomniał naszego bliskiego lub my usłyszymy jego ulubioną muzykę w radiu i znowu pogrążamy się w żalu i apatii. Możemy mieć poczucie, że cała nasza praca, którą wykonaliśmy jest nic nie warta, bo nigdy nie uwolnimy się od smutku. Tak nie jest. Smutek może wracać, lecz z mniejszym natężeniem. Pewnie będzie obecny w naszym życiu, dopóki, będziemy pamiętać o bliskim.
dbamy o swoje samopoczucie. Kiedy dotyka Nas smutek, warto zadbać o potrzebne nam minerały i witaminy. Należy zażywać magnez i potas. Jeść różnorodne warzywa i owoce, a także pamiętać o kilku małych posiłkach w ciągu dnia i 20 minutowych spacerach. Jest zrozumiałe, że stanie przygnębienia, nie mamy ochoty jeść czy spacerować, ale pamięć o tych aktywnościach, pomoże Nam zmobilizować nasz organizm do walki ze smutkiem i szybszego powrotu do życia.
nie zawsze słuchamy, tego co Nam radzą bliscy.Często rodzina i przyjaciele chcą nam zaoszczędzić bólu i radzą, co mamy robić. Na przykład mówią, aby jak najszybciej pozbyć się rzeczy zmarłego, aby o Nim nie pamiętać, schować wszystkie zdjęcia itp. Warto wówczas, kierować się tym, co czujemy. Jeśli chcemy, aby Nasz bliski pozostał z Nami jeszcze przez jakiś czas, nie chowajmy jego rzeczy. Zróbmy to dopiero wtedy, kiedy będziemy na to gotowi.
akceptujemy, że czas działa na naszą korzyść. To najtrudniejsza prawda do zaakceptowania. Poradzenie sobie ze śmiercią bliskiego wymaga czasu. Im więcej czasu upłynie, tym z ból będzie mniejszy, smutek bledszy, a my będziemy mogli na nowo ujrzeć blaski słońca.
wiemy, że nasze kłopoty w związku wynikają ze straty, którą ponieśliśmy.Szczególnie trudno poradzić sobie z bólem jeśli dotyka małżonków po stracie dziecka. Wówczas każdy z Nich może mieć poczucie, że ten drugi ich nie rozumie, nie wie, co przeżywa i jest zamknięty w sobie. Zwykle to mężczyźni uciekają w pracę, a kobiety mają potrzebę rozmowy i zrozumienia. Wówczas jednym ze sposobów jest znalezienie oparcia w innym członku rodziny, który mniej niż my przeżywa śmierć naszego bliskiego. Dopiero , kiedy smutek stanie się mniej intensywny, partnerzy będą mogli otworzyć się na siebie nawzajem i poradzić sobie z tym co ich spotkało.
szukamy przyjaciela, który przeżył śmierć bliskiego. Taka osoba z pewnością Nas zrozumie i stworzy przestrzeń do mówienia, o tym co dla Nas najtrudniejsze. Może również opowiedzieć, o tym jak ona poradziła sobie ze śmiercią bliskiego i służyć Nam radą.
korzystamy z pomocy specjalisty-psychologa lub psychiatry.Czasami zdarza się, że przyjaciele i rodzina Nas nie rozumieją lub nie potrafią Nam pomóc. Wówczas warto udać się, do specjalisty, który posiada wiedzę i możliwości pomocy. Być może oprócz wsparcia psychologa potrzebne nam będą leki, które zapisuje psychiatra. Jeśli nie chcemy brać leków, możemy być pewni, że zostaną one nam zalecone, tylko wówczas, kiedy będzie taka konieczność. Lepiej jest bowiem, kiedy możemy przeżyć żałobę bez brania leków. Kiedy czujemy, że potrzebujemy pomocy z zewnątrz, warto udać się do Poradni Zdrowia Psychicznego lub Centrum Interwencji Kryzysowej w naszej miejscowości.
pamiętamy za Wisławą Szymborską, że śmierć też jest ułomna, gdyż:
„Zawsze o tę chwilę przybywa spóźniona.
Na próżno szarpie klamką
Niewidzialnych drzwi.
Kto ile zdążył,
Tego mu cofnąć nie może”
Keirse, M. (2005). Piętno Smutku. Radom: Polskie Wydawnictwo Encyklopedyczne Powlen
Namysłowska, I.(1976). Żałoba. Psychiatria Polska, 10,2
Szymborska, W. (1988). O śmierci bez przesady. Ludzie na moście. Warszawa: czytelnik
Szymborska, W. (1993) Kot w pustym mieszkaniu. Koniec i początek. Poznań: Poznań: a5