Motto tygodnia:

Na żadnym zegarze nie znajdziesz wskazówek do życia.

Stanisław Jerzy Lec



Odpowiedz 
Śmierć bliskiej osoby
Camille. Offline
Stały bywalec
***

Ilość postów: 103
Dołączył: 03-2008
Post: #1
Śmierć bliskiej osoby
Temat, głównie dla osób, które coś takiego przeszły, jak i dla tych, które nawet nie potrafi? sobie tego wyobrazić.
Nie mogę zapytać, co śmierć bliskiej osoby wniosła do Waszego życia, zapytam więc, co zmienła?
Tych, których to nie spotka?o zapytam - czy w ogóle sobie to wyobra?acie, dopuszczacie do siebie my?l, ?e co? mo?e si? sta? i wszystko si? obróci do góry nogami? Mo?e ?yjecie chwil? i staracie si? unika? takich `pod?wiadomych wydarze?`?

`Je?li chodzi o mnie, ?mier? bardzo bliskiej mi osoby wnios?a do mojego ?ycia ogromne zamieszanie. Straci?am j? tak nagle, na pocz?tku kompletnie nie mog?am uwierzy?. To by?o cos na miar? wstrz?su, wielki szok, którego do dzisiaj si? nie pozby?am, cho? dobrze wiem, ?e tej osoby ju? nie ma i nigdy jej nie b?dzie. Dziwnie si? czuj? kiedy o tym my?l?, bo chyba nawet nie potrafi? uwierzy?, ?e tak si? sta?o..
Patrz?c na zdj?cia ci?gle wierz?, ?e On wróci, ?e b?dzie razem ze mn?, ?e b?dzie tak jak dawniej.
Wspominaj?c to wszystko - dobre chwile jak i z?e, chcia?abym si? przytuli?, porozmawia?, po?mia? si? z byle g?upoty i zapomnie? o ?le ca?ego otaczaj?cego Nas ?wiata.
Cz?sto mam takie chwile, ?e pó?nym wieczorem siedz? nad rzek? sama i patrz?c jak ?wiat?o ksi??yca odbija si? w wodzie, próbuj? zatrzyma? ?zy. Same nap?ywaj?, a ja nie mam si?y ?eby je do ko?ca opanowa?..
Min??o ju? troch?, jednak ja nadal si? do ko?ca nie pozbiera?am.
16-03-2008 21:53
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Pani
Reklamowa

HeRoiNe Offline
Pomocny
**

Ilość postów: 35
Dołączył: 03-2008
Post: #2
RE: ?mier? bliskiej osoby
ci??ko jest sie po czym? takim pozbiera?, do tego si? nie da przyzwyczai?, przynajmniej ja nie mog?, mo?e co innego gdybym widzia?a jego cia?o, a tak to postawili przede mn? metalow? skrzynie, do??czyli plik protoko?ów policyjnych pisanych to po angielsku to po jakiemu? innemu, z którego jedno nie ??czy?o si? z drugim, ja od czterech lat, wci?? czekam na to, ?e kiedy? znowu wróci z nowymi opowie?ciami i zabierze mnie na spacer.
wnios?a? za du?o nie... raczej wynios?a z niego wiele u?miechu i szcz??cia, i przede wszystkim wiary w ludzi i szcz???ie

"Cz?owiek walczy, by przetrwa?, a nie po to, by si? podda?."
[Obrazek: Virus_by_Stemoticon.gif]
17-03-2008 17:48
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Żabulaaaa Offline
Stały bywalec
***

Ilość postów: 75
Dołączył: 05-2008
Post: #3
RE: ?mier? bliskiej osoby
szczerze powiem ?e ja sobie nie wyobra?am straty nikogo ze swojego otoczenia a tym bardziej kogo? mi naprawd? bliskiego.. dlatego te? podziewam ludzi którzy daj? sobie rade po odej?ciu rodziców, dziecka , przyjaciela... w wieku kilku czy kilkunastu lat ... maja ?e tak powiem ''przy?pieszony'' kurs ?ycia..

_powolutku, powolutku, a dojdziemy na szczyt ;]
21-06-2008 19:36
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
kfiatkowski Offline
Początkujący
*

Ilość postów: 3
Dołączył: 06-2009
Post: #4
RE: ?mier? bliskiej osoby
Witam Was wszystkich. Jako ze jestem na etapie pisania pracy licencjackiej na temat hospicjów, prawie do godnej śmierci i życiu po stracie osoby najbliższej chciałbym coś napisać w tym temacie. W naszym społeczeństwie istnieje głęboko zakorzeniona w świadomości bariera- która nie pozwala nam na temat śmierci rozmawiać. Samo myślenie i niej wydaje nam się przerażające- a jednak jest to najnormalniejsza rzecz jaka może nas spotkać. Tak samo jak narodziny- śmierć jest częścią życia. Moja rada- jeśli kiedykolwiek staniecie się częścią sytuacji- w której umiera ktoś Wam bliski- nie opuszczajcie go/jej. Najgorsze co może przytrafić się osobie umierającej to samotność. Nie umiemy rozmawiać na temat naszego cierpienia, na temat lęku jaki zasiewa się w naszych sercach na samą myśl- ze już niedługo naszej ukochanej osoby nie będzie. Właśnie przez tą nieumiejętność mówienia o swoich uczuciach- tracimy z naszymi bliskimi kontakt. Ostatnie chwile zamiast rodzinnych- stają się samotne- nie rozmawiamy z umierającym, milczymy, O nim/ niej mówimy bez jego/jej udziału. Takie działania obdzierają naszych bliskich z człowieczeństwa. Chowamy ich już za życia. Przestrzegam Was przed takim zachowaniem- dzięki wolontariatowi w hospicjum- zrozumiałem że śmierć to czas trudny- ale nie beznadziejny. Umierający pragną te ostanie chwile spędzać w gronie kochających najbliższych osób. Najgorsze jest pozostanie w samotności z własnym lekiem. Wtedy umieranie - staje się czymś czego nie można przeżyć. Przeżyć godnie. Życzę wszystkim, aby odnaleźli w sobie wiele odwagi- aby być z bliskimi w każdej chwili życia- od najwspanialszych chwil radości- do najciemniejszych chwil rozstawania się z tym światem. Pozdrawiam Was serdecznie- Grzegorz Kwiatkowski.
26-06-2009 0:25
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
adulka878 Offline
Pomocny
**

Ilość postów: 35
Dołączył: 05-2009
Post: #5
RE: ?mier? bliskiej osoby
Masz racje Kwiatkowski byc przy odchodzacej osobie to cos bardzo waznego w moim zyciu. Gdy umierala moja ukochana babcia bylam przy niej i pomoglam jej przejsc bezpiecznie do Nieba, kiedy bedzie moja druga babcia umierac tez chce byc przy niej, przykre to, ale taki jest juz nas los... ..

To moje cytaty z życia mojego..
- Najpiękniejszy uśmiech ma ten kto wiele wycierpiał...,
Nigdy nie pozbawiaj nadzieii może to wszystko Co mu pozostało.
24-07-2009 19:41
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Lukasz Offline
Pomocny
**

Ilość postów: 51
Dołączył: 05-2010
Post: #6
RE: Śmierć bliskiej osoby
wiem bo sam straciłem brata juz 3 lata temu rok starałem opanować sie ale to trzeba czasu niestety,czas leczy rany po prostu...
03-06-2010 12:16
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Stellka Offline
Początkujący
*

Ilość postów: 1
Dołączył: 09-2010
Post: #7
RE: Śmierć bliskiej osoby
Witam wszystkich, trochę dziwnie się czuję zamieszczając swoją wypowiedź na forum (nigdy na żadnym się nie wypowiadałam).
Uważam,że śmierć bliskiej ma znaczny wpływ na życie każdego człowieka; oczywiście jeżeli bliska nam osoba była faktycznie "bliska". Dokładnie dnia 28.05.2010r. ok godziny 8 rano zadzwonił mój tata z wiadomością o śmierci mojego młodszego brata. Od tamtej chwili moje życie zmieniło się bardzo. Prawdę powiedziawszy to ja się zmieniłam... Nie potrafie się z tym pogodzić, ciągle nawet najbardziej błaha rzecz kojarzy mi się z bratem. W dzień gdy jestem zajęta, pracuje moje myśli zapełniam innymi informacjami; najgorzej jest jednek gdy mam chwile odpoczynku lub w nocy. Nie potrafie nad tym zapanować ciągle mam powtarzające się sny, w których mam świadomość tego, że mój brat umiera a ja nie mogę nic zrobić, żeby temu zapobiec. Budzę się w środku nocy z takim poczuciem ogromnej straty i bezsilności... Okropne uczucie... Mojego brata zabił pociąg nie wiadomo czy był to wypadek czy samobójstwo (nikt w zasadzie nie wierzy w samobójstwo ale są niby jakieś poszlaki)... Zresztą bardzo wiele jest niewiadomych w tej sprawie, policja nie potrafi nawet ustalić jaki pociąg, o której godzinie itp... Próbowałam na własną rękę ustalić kilka rzeczy ale bezskutecznie. Nie widziałam mojego brata po wypadku, zarówno mi jak i mojej mamie zabroniono jakiegokolwiek dostępu. Od tego wydarzenia ciągle próbuję sobie wyobrazić jak on mógł wyglądać. Czy to normalne, żeby wyobrażać sobie tak makabryczne widoki?? Sprawia mi to wszystko ogromny ból ale jednocześnie ciekawość i chęć rozwikłania przyczyny śmierci brata jest silniejsza... Czy to możliwe, że jeżeli rozwiążę tą sprawę będzie mi trochę lżej??
04-09-2010 16:35
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
ClaireColburn Offline
Ekipa portalu
*******

Ilość postów: 219
Dołączył: 06-2008
Post: #8
RE: Śmierć bliskiej osoby
Witam Cię serdecznie Stellka,
wyobrażam sobie, jak dziwne dla Ciebie i nowe musi być opowiadanie na forum o wydarzeniach tak trudnych. Niemniej- na wstępie wielkie dzięki za odwagę i chęć podzielenia się tym wszystkim z nami.
Sprawa o jakiej piszesz, żałoba po śmierci tak bliskiej osoby, jest sytuacją trudną i niestety często dość wiele czasu potrzeba aby domknąć żałobę do końca, aby choć minimalnie pogodzić się z tym co się stało. Wyobrażam sobie, że jest to tym trudniejsze dla Ciebie, ze odejście Twojego brata jest w dalszym ciągu owiane tajemnicą.
Piszesz o tym, że zmieniłaś się od tego czasu, że myślisz wciąż o Nim, co podejrzewam, że nie tylko sprawia ból, powoduje przykre emocje, ale jednocześnie moze bardzo Cię zastanawiać , ponieważ człowiek owładnięty obsesyjnymi myślami na dany temat podejmuje refleksję często, czy aby nie jest to przesadne, czy aby nie popada się w "paranoje". Ja Cię zapewniam więc, że wszystko co opisałaś tutaj, cały Twój sposób przeżywania jest zupełnie normalny, jest naturalny i właściwie, choć może zabrzmi to dla Ceibie dziwnie, jest w pewnym stopniu wskazany do tego, aby przejsć ten czas żałoby "poprawnie".
Bo widzisz to jest niestety tak, ze żałoba to nie tylko smutek i żal oraz dużo łez. Żałoba to proces, to jakieś postępujące po sobie etapy których przejście zbliża nas do pogodzenia się ze stratą, do zaakceptowania tego, że osoba bliska jest gdzie indziej, ze jej fizycznie z nami nie ma.
Być może czytałaś gdzieś o tym, że etapy te różnią się w zależności od emocji jakie wówczas przeżywamy. Może to być poczucie pustki, szalona tęsknota i niewyobrażalny ból, ale potem przychodzi złość, przychodzi rozpacz i żal do osoby zmarłej za to, że odeszła, że jej tu nie ma, za to że my zostaliśmy i nas to szalenie boli i wkurza jednocześnie.
I to jest tak Stellko, że u każdego te etapy następują naturalne i w odpowiednim czasie jakkolwiek nie ma żadnej reguły mówiącej o tym kiedy jaki etap nastąpi. Najważniejsze jednak, aby isć dalej w żałobie, aby podejmować refleksje i aby zblizać sie do pogodzenia zodejściem bliskiej osoby.
Piszesz o tym, że zastanawiasz się na d przyczyną śmierci, wyobrażasz sobie zmarłego brata, czujesz potrzebę dowiedzenia się co takiego się w rzeczywistości wydarzyło.
Poznanie przyczyn faktycznych śmierci Twojego brata wydaje się w pewnym stopniu konieczne do tego, aby pogodzić się z jego odejściem. Bez względu na to, czy była to śmierć przypadkowa czy też dobrowolne pożegnanie się ze światem, rodzina zmarłego winna poznać prawdę bo tylko wówczas jest w stanie zrozumieć sens tego odejścia, jest w stanie wpisać w swoją historię, w pakiet doświadczeń ten konkretny motyw śmierci i jest w stanie pracować nad tym aby się z tym pogodzić.
każda prawda odnosząca się do odejścia Brata będzie dla Waszego zdrowia psychicznego lepsza aniżeli niewiedza. Stąd też Twoje rozmyślania nad tym wszystkim są zrozumiałe a poznanie faktycznych przyczyn mogą jedynie przybliżyć do momentu kiedy w jakimś stopniu pogodzisz się z Jego odejściem i poczujesz spokój wewnętrzny, co jest absolutnie możliwe.
Stellko, zachęcam Cię do rozważań na forum, do wylania tego co siedzi gdzieś głęboko. Zapewniam raz jeszcze, że wszystko co teraz masz w sercu oraz w głowie, wszystkie myśli i emocje, są jak najbardziej odpowiednie, są wskazane i zrozumiałe.
trzymaj się ciepło, pozdrawiam serdecznie

milla

ClaireColburn


Porada wolontariuszy Grupy Wsparcia Psychologicznego nie zastąpi porady profesjonalnego psychologa bądź innego specjalisty. Porady mają jedynie charakter informacyjny.
06-09-2010 13:20
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
marysia Offline
Początkujący
*

Ilość postów: 1
Dołączył: 11-2010
Post: #9
RE: Śmierć bliskiej osoby
potrzebuje pomocy...ktoś kogo bardzo kochałam nie żyje...wypadek samochodowy. Nie daję rady...jechał na święta zmarłych do domu...30 października...wpadł pod samochód. Nie mogę w to uwierzyć nadal.... Miał 28 lat. z dnia na dzień był człowiek i go nie ma...od 1 listopada piję i nie mogę przestać...alkohol mi pomaga do czasu jak nie przesadzę z ilością, wtedy się dołuję i rozpamiętuje jeszcze bardziej..kochałam go bardzo...nie będę opisywać szczegółów bo to nie ma sensu i mi nie pomaga...proszę tylko by ktoś napisał co pomaga w poradzeniu sobie z stratą bliskiej osoby...mam oropną ochotę by sobie coś zrobić, żeby przestać czuć się tak jak teraz...to takie okropne wręcz fizyczne odczucie - jakby ci ktoś stanął na klatce piersiowej ciężkim butem i cisnął w dół...od tamtego dnia to uczucie mnie nie opuszcza jak jestem trzeźwa, jak się napije mija fizyczny dół, ale zostaje to co w głowie...czuje że oszaleję....ludzie których mijam na ulicy wkurzają mnie...zastanawiam się czemu oni żyją a on nie...dlaczego ty to co czytasz żyjesz, dlaczego ja...dlaczego gościu, który idzie ulica na przeciw mnie żyje...dlaczego on tak..a on nie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!​!!! dlaczego jebany przypadek sprawił, że ktoś znika...widziałam go martwego w trumnie...w garniaku...w butach eleganckich...ręce...sine końcówki palców...niby śpi...ale nie śpi...buty..jeb...czarne buty wystające z trumny...nie wie czy ten wioskowy zwyczaj czuwania przy ciele zmarłego jest dobry czy zły...może gdybym nie widziała jego ciała to bym nie uwierzyła że on nie żyje...jest coś dziwnego w tym ceremoniale, ale wtedy nie masz uczucia że to martwy człowiek...ty myślisz ze to twój ktoś kochany i że nie chcesz żeby ci go zabrali i ze możesz się przynajmniej jeszcze pożegnać z jego ciałem..widziałam wcześniej martwego człowieka, zrobił a mnie straszne wrażenie...chciałam uciec...teraz było inaczej..może dlatego że wyglądał jakby spał..że nie było widać zmian powypadkowych czy pochorobowych...to był ból patrzeć na niego w trumnie ale tez chciałam patrzeć i widzieć jego twarz...jego kochana twarz.....
ludzie oszaleje, zachlam się, nie mogę...
28-11-2010 3:56
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
agawa Offline
Ekipa portalu
*******

Ilość postów: 35
Dołączył: 07-2010
Post: #10
RE: Śmierć bliskiej osoby
Witaj marysia,

Domyślam się, że pisanie o tak trudnych i osobistych przeżyciach na forum nie jest łatwe, stąd ogromnie doceniam fakt, że zechciałaś nam zaufać i podzielić się z nami swoim cierpieniem. Mogę sobie tylko wyobrażać jak bolesna jest dla Ciebie utrata ukochanego mężczyzny. Domyślam się, że też, że nie sposób jest abyś wyraziła ogrom swojego cierpienia, kłębiących się myśli, pytań i rozdzierających uczuć w paru zdaniach... Piszesz o tym, że przez długi czas nie mogłaś i być może nie chciałaś uwierzyć, że ta bliska Ci osoba nie żyje. Fakt, że wydarzyło się to nagle, że był to tragiczny wypadek z pewnością potęgował szok jaki przeżyłaś. Masz w sobie teraz dużo smutku i goryczy, moment w którym się znajdujesz jest niewątpliwie jednym z najtrudniejszym na drodze przeżywania żałoby. Od czasy wypadku minęło niewiele czasu, rozpacz jaką w sobie nosisz jest w ciąż żywa, do tego pojawia się ogromna złość i poczucie niesprawiedliwości. W obliczu takiej tragedii ciężko jest odnaleźć sens śmierci. Wszystkie te uczucia są w tej sytuacji naturalne i masz prawo je przeżywać, choć wiem, że fakt ten nie uśmierza bólu. Piszę jednak o tym żebyś wiedziała, że moment utraty bliskiej osoby rozpoczyna pewien proces, w którym odbywa się żałoba. Ludzie przeżywają wówczas różne jej etapy a wraz z nimi pojawiają się różne stany, myśli i emocje, których przeżycie jest niezbędne do "poradzenia sobie" ze śmiercią i doznaną stratą. Im dalej jesteśmy w owym procesie, tym mniej bolesna jest utrata i tym większa jest dla niej nasza akceptacja. Ważne jest między innymi to abyś pozwoliła sobie przeżywać i wyrażać swoje uczucia. Smuć się kiedy tego potrzebujesz, płacz jeśli masz na to ochotę, złość się kiedy czujesz, że to Cię wkurza...Ważne jest jednak to aby przeżywać te wszystkie emocje świadomie, a więc na trzeźwo...rozumiem, że alkohol pomaga przetrwać, ale tak jak sama zauważasz pomaga tylko na chwile, a później czujesz jeszcze większą pustkę. Niepokojący jest fakt, że tak często sięgasz po alkohol. Wspomniałaś również, że masz ochotę coś sobie zrobić aby nie czuć, aby uśmierzyć ból - czy oznacza to, że myślisz o tym aby się zabić? Pamiętaj, że wraz ze śmiercią nie odchodzi tylko ból, ale odchodzi również cały Twój świat...
Marysiu zachęcam Cię do tego abyś poszukała wsparcia przede wszystkim w najbliższych ci osobach, abyś dała im szansę towarzyszenia Ci w tych trudnych chwilach, dzieliła się z nimi swoim cierpieniem. Przemyśl również możliwość skorzystania z profesjonalnej pomocy, wsparcia psychologa, terapeuty, który pomoże Ci przejść przez bolesny czas żałoby, pomoże zastanowić się nad tym czego teraz najbardziej potrzebujesz, czy jest coś co przyniosło by ci choć niewielką ulgę.
Oczywiście dziel się również swoimi przeżyciami z nami, w każdej chili, gdy tylko będziesz tego potrzebowała.
Pozdrawiam Cię ciepło,

agawa

Porada wolontariuszy Grupy Wsparcia Psychologicznego nie zastąpi porady profesjonalnego psychologa bądź innego specjalisty. Porady mają jedynie charakter informacyjny.
29-11-2010 2:21
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Odpowiedz 


Skocz do: