Motto tygodnia:

"Z miłością jest jak z masłem, od czasu do czasu trochę chłodu utrzymuje ją w świeżości"

M. Achard



Odpowiedz 
czy ja kiedykolwiek kochałam?
aga70 Offline
Początkujący
*

Ilość postów: 6
Dołączył: 03-2010
Post: #1
czy ja kiedykolwiek kochałam?
Witam, postanowiła do Was napisać, bo chciałabym poznać opinie w sprawie mojego problemu.
Jestem po rozstaniu. Po 2 letnim "związku", pisze w cudzysłowie, bo myslę ze była to próba związku niestety/stety nie udana.
Związek ten rozpoczął się, gdy rozstałam sie z wcześniejszym partnerem, ok m-ca po poprzednim rozstaniu. Byłam zafascynowana i niezmiernie wdzieczna, ze któś sie mna zainteresował. Byłam z nim szczera, opowiadałam o swoich prombelach, o byłym partnerze również. Po pewnym czasie przestałam, bo widziałam ze on cierpi gdy mówie o przeszłości. I w tym momencie nasze relacje zaczeły być bardzo powierzchowne. Szczerość zniknęła. On robił wszystko na co miałam ochote. Starał sie mnie zadowolić nawet aż nadto. Wtedy mi sie to podobało. Czułam nadal wdzięcznośc i nawet uczucie miłości chciałam w sobie wymusić. Mówiłam ze kocham, on też. Potem było coraz gożej. Zaczełam go zmieniać, na takiego jakiego chciałam. On pozwalał mi na to. Pozwalał na załatwianie swoich spraw spraw, ja przejmowałam inicjatywę, krytykowała, nie byłam czuła, wymagałam. Mam dzis z tego powodu straszne wyrzuty sumienia,że byłam za mało czuła i ze w ogóle nie liczyłam sie z jego potrzebami. Chciałam by coś w życiu osiągnął. Brakowało mu ambicji. Mój były partner jest DDA, nie wspomniałam o tym, choć to ważne. Namawiałam go na terapie, po konsultacji z mama nie zgodził sie, ja zmuszałam go on sie zapierał. Robił wszystko co mu mama kazała. Zaniedbywał prace, by pilnować ojca jak był w cugu. Wiem na czym polega współuzależnienie i jakie cechy posiada DDA. Przeczytałam ostatnio książke robin Nordwood i myśle ze jestem kobietą kochającą za bardzo. Nie wiem dlaczego aż tak mnie boli to rozstanie skoro nigdy ani ja ani on prawdziwie nie kochaliśmy sie! Rozstaliśmy sie 2 m-ce temu. Chciałabym zadzwonić do niego i powiedzieć mu co o tym myśle, wiem jednak ze by mnie nie zrozumiał. Zastanawiam sie nad listem.


Bardzo proszę o opinie. DZiękuje za uwagę
Pozdrawiam.
A.
10-03-2010 14:05
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Pani
Reklamowa

melody7 Offline
Początkujący
*

Ilość postów: 3
Dołączył: 03-2010
Post: #2
RE: czy ja kiedykolwiek kochałam?
Witam Cię. Pierwsza częsc bardzo pasuje teraz do mojej relacji z chłopakiem i tez jest spowodowane tym, ze po poprzednim związku czułam sie bardzo zawiedziona i samotna. Łatwo było mi się zauroczyc w osobie, która równiez była tak samo samotna jak ja. "Starał sie mnie zadowolić nawet aż nadto. Wtedy mi sie to podobało. Czułam nadal wdzięcznośc i nawet uczucie miłości chciałam w sobie wymusić" to dzieje sie teraz ze mną. Juz raz próbowałam sie z nim rozstac, jednak juz następnego dnia cofnełam te słowa bo miałam okropne wyrzuty sumienia, on pisał wtedy ze wszystko dla mnie zrobi, prosil zebym z nim nadal była, ze nie wyobraza sobie zycia beze mnie. Tak wiec to ciągnę i jestem wypalona.. Sad jestem DDA wiec rozumiem brak ambicji u Twojego chłopaka. Za duzo jest sprzecznych uczuc, rozsterek ze cięzko jest pozytywnie patrzec w przyszlosc i wyznaczac sobie cele, ktore później nie osiąga sie z powodu własnej nie wiary w siebie, zniechęceniem wypływającym z myślenia ze się nie uda. Ale posłuchaj siebie, skoro nie czułas sie szczęśliwa, wymuszałas uczucie miłosci w sobie, to dlaczego chcesz ponownie do tego wrocic? Chcesz oszukiwac sie całe zycie? Rozstanie zawsze boli, bo jest to jakas zmiana, czyli swego rodzaju kryzys. To równiez klęska i żałoba po nieudanym zwiazku, ktorą trzeba przebolec. Mowi sie ze nie powinno byc sie egoistą ale trzeba tez pomyslec o sobie i o własnych potrzebach. Mówi sie ze szczescia nie powinno budowac sie na czyjes krzywdzie,wiec chyba tym bardziej nie buduje sie go, gdy nie jestes przekonana co do przyszlosci tego zwiazku.
10-03-2010 15:57
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
aga70 Offline
Początkujący
*

Ilość postów: 6
Dołączył: 03-2010
Post: #3
RE: czy ja kiedykolwiek kochałam?
Myślenie o powrocie wg. mnie równa sie przejawom "kobiety kochającej za bardzo". W tym jest mój cały problem. jestem świadomo tego co sie ze mna dzieje i jak sie zachowuje, jednak łatwo jest popaść w stare przyzwyczajenia, w wyrobione schematy myslowe. Walcze z tymi myślami, bo przecież nie ma mozliwości powrotu. Nie tyle pragne powortu do tej osoby, co w ogóle zeby miec obok siebie kogos bliskiego. Jednak wiem, że teraz jest czas dla mnie a nie na związek. Wchodząc w relacje z mężczyzną teraz popełniłabym ten sam błąd co 2 lata temu. To jest cholernie trudne, ale chce nad soba pracować. Wiem że czas leczy rany, nie raz to słyszałam, jednak są chwile kiedy mam wrażenie ze czas sie dla mnie zatrzymuje i czuje tylko tęsknote i nic wiecej. Wiem, ze związek nie maił przyszłości, bo on by się nigdy nie zmienił. Dzis to wiem. Tęsknie za kimś, by sie kimś zaopiekować, tu jest sedno sprawy. Ciężko zmienic stare przyzwyczajenia do matkowania. Mysle ze to nie ten mężczyzna i nie w tym czasie. Wiem to dzis, 2 lata temu nigdy nie przyszłoby mni to do głowy, myslałam jedynie o tym by ktos sie mna zaopiekował. On był wtedy idealny do tej roli. Właśnie rola...każde dda pełni jakąś rolę. Bohater, dziecko we mgle...czy inna.
Ja również chciałam sie z nim rozstac na początku znajomości, jednak przekonał mnie, no i oczywiście ten strach przed samotnością, to też był mocny argument by z nim zostać.
Nie chce Ci nic doradzać, nie taki jest mój zamiar. Mysle jednak, że wiesz jak może sie to skończyc, choc życze Ci jak najlepiej. Przeczytałas moja historię. Jeżeli wiesz ze go nie pokochasz i chcesz dalej próbowac budować związek na wdzięczności, wg. mnie nie są to dobre fundamenty. Ja spotkałam sie potem z wypominaniem rzeczy zrobionych ''bezinteresownie". To strasznie bolało.
10-03-2010 18:30
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
melody7 Offline
Początkujący
*

Ilość postów: 3
Dołączył: 03-2010
Post: #4
RE: czy ja kiedykolwiek kochałam?
Dziękuje Ci, Agnieszko, wiele mi pomogłas swoją historią. Ja tez własnie pragnę komus matkowac ale częsciej lubie byc zagubionym dzieckiem, ktore jest dobroduszne w swojej naiwnosci, ktore poświeca się bezinteresownie, które wierzy choc często jest okłamywane. Narazie postanowilismy sie nie spotykac, ale prosil mnie zebym jeszcze nie rozstawala sie z nim, co dla mnie jest bez sensu ale wkoncu będziemy musieli sie spotkac, bedziemy musieli ze sobą pogadac.. A Tobie zycze powodzenia, zebys zrealizowała sie w zyciu, teraz jest czas zebys utarła sobie swoją własciwą scieżkę i śmiało nią kroczyła Smile a w swoim czasie spotkasz na niej kogos, kto Cię pokocha i kogo Ty pokochasz niewymuszoną, szczerą miłoscią. Ale nic na siłe i nic, co byłoby destrukcyjną relacją. Pozdrawiam
10-03-2010 20:23
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
aga70 Offline
Początkujący
*

Ilość postów: 6
Dołączył: 03-2010
Post: #5
RE: czy ja kiedykolwiek kochałam?
Ja równiez życze Tobie wszystkiego co najlepsze. Rozważnych decyzji, a takie nie sa łatwe, pogody ducha i wiary w to że życie może byc piekne. Ja pracuje nad soba i czekam na efekty...nie moge sie doczekaćSmile
Pozdrawiam
Czy moge liczyc na odpowiedź ekipy portalu?
Czy moge liczyć na odpowiedź ekipy portalu?
10-03-2010 23:50
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Tobol Offline
Administrator
*******

Ilość postów: 189
Dołączył: 03-2008
Post: #6
RE: czy ja kiedykolwiek kochałam?
(10-03-2010 23:50)aga70 napisał(a):  Czy moge liczyć na odpowiedź ekipy portalu?

Ago, oczywiście, że możesz liczyć.
Członkowie ekipy są tylko wolontariuszami, i gdy tylko mają czas, odwiedzają i odpisują na forum. Nie oznacza to jednak tego, że nie przykładają się do ich pracy...
Każda osoba pracująca nad portalem ma również prywatne zajęcia, przez które nie zawsze można otrzymać odpowiedź natychmiastowo.
Niektóre posty wymagają również głębszego przemyślenia, aby móc odpisać najlepiej jak tylko można.

Jako administrator techniczny proszę wszystkich o odrobinę zrozumienia - KAŻDY post zostaje przeczytany, i prędzej czy później każdy otrzyma odpowiedź.

Porada wolontariuszy Grupy Wsparcia Psychologicznego nie zastąpi porady profesjonalnego psychologa bądź innego specjalisty. Porady mają jedynie charakter informacyjny.
11-03-2010 2:30
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
ciacho Offline
Ekipa portalu
*******

Ilość postów: 387
Dołączył: 03-2008
Post: #7
RE: czy ja kiedykolwiek kochałam?
Witam Cię Aga 70,

tak jak pisał administrator naszego portalu, staramy się na bieżąco odpisywać na posty, ale czasem z przyczyn od Nas niezależnych jak choroba, nie możemy tego zrobić. Powiem szczerze, że w Twoim przypadku oprócz choroby jednej z osób z naszej ekipy, pojawił się jeszcze inny czynnik. Mianowicie brak konkretnego zapytania co do tego, jakiej pomocy od Nas oczekujesz. My jesteśmy grupą osób, której m. in. celem jest kierowanie poszczególnych osób do odpowiednich miejsc, gdzie tą pomoc mogą uzyskać. Ty prosisz Nas o opinię na temat swojego związku. My niestety nie możemy sprostać Twojemu oczekiwaniu ponieważ nie zajmujemy się terapią. Możemy Ci tylko powiedzieć,że jesteśmy pod wrażeniem Twojej autoanalizy oraz refleksji na temat Twojego związku. Myślę,że tak wiele wniosków wyciągnęłaś z obu tych relacji, że w kolejnych związkach będziesz zachowywać się już zupełnie inaczej. Jeśli jednak czujesz,że sama nie będziesz umiała konsekwentnie realizować swoich postanowień, skorzystaj z pomocy terapeuty. Praca nad sobą i swoim rozwojem, może pomóc Ci stworzyć udaną relację z partnerem.

Co do napisania listu, to jeśli czujesz taką potrzebę, możesz go napisać. Nie mniej wydaje mi się,że powinnaś wziąć po uwagę,że Twój były chłopak nie musi się do niego ustosunkowywać.

Pozdrawiam Cię serdecznieSmile

Porada wolontariuszy Grupy Wsparcia Psychologicznego nie zastąpi porady profesjonalnego psychologa bądź innego specjalisty. Porady mają jedynie charakter informacyjny.
11-03-2010 16:05
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
aga70 Offline
Początkujący
*

Ilość postów: 6
Dołączył: 03-2010
Post: #8
RE: czy ja kiedykolwiek kochałam?
Witam ponownie,
dziękuje za odowiedz ekipy portalu. Ostatni akapit odpowiedz dał mi do myslenia. Rzeczywiście list zawsze mogę napisać, ale nie wiem jak on go odbierze. Mogę też go napisac lecz nie koniecznie wysyłac. Choc bardzo chciałabym by dowiedzał się co o tym myśle. Ale jeżeli jego to nie interesuje, uważa sprawę za zamknietą. Dostał to czego chciał-chce byc sam, to może list nie jest potrzebny? To prawda, dużo nad sobą pracuje by nigdy nie popełnic tych samych blędów. Chodzę na terapie 2 m-ce. Widzę efekty i nawet nie chce mysleć co było gdybym została z tym sama.
16-03-2010 11:31
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
ciacho Offline
Ekipa portalu
*******

Ilość postów: 387
Dołączył: 03-2008
Post: #9
RE: czy ja kiedykolwiek kochałam?
Witam Aga,

Cieszę się bardzo, że pracujesz nad sobą i korzystasz jeszcze z pomocy innych doświadczonych w tej dziedzinie osób. GratulujęSmile
Co do listu to oczywiście możesz go napisać, a nawet wysłać. Nie mniej trudno oczekiwać od chłopaka, że na pewno odpisze. Jeśli uważasz, że Tobie on pomoże uporać się z uczuciami i myślami, zrób toSmile

Trzymamy kciuki za Twoją pracę nad sobą, Aga.

Porada wolontariuszy Grupy Wsparcia Psychologicznego nie zastąpi porady profesjonalnego psychologa bądź innego specjalisty. Porady mają jedynie charakter informacyjny.
17-03-2010 22:21
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
aga70 Offline
Początkujący
*

Ilość postów: 6
Dołączył: 03-2010
Post: #10
RE: czy ja kiedykolwiek kochałam?
Witam,
list napisałam jednak czuje ze nie ma on takiej formy jaką zakładałam. Niewiele w nim napisałam o swoich emocjach, skupiłam sie na nim, na jego problemie. Opisałam jak to widze. Nie naciskałam z pomocą, delikatnie ja zasugerowałam. Mam wątpliwości czy go wysyłać. Nie licze na żaden cud, ale chociaz na to ze zasieje ziarno niepewności i ze zobaczy ze nie wszystko jest ok....bo przecież nie moge go do niczego zmusić, on sam podejmie ostateczną decyzje. Boli mnie to ze nie mam tyle siły by go przekonać, odbieram to jako porazkę. A w środku licze na cud, ze sie opamięta i kiedyś to doceni ze chciałam mu pomóc. Co o tym sądzicie? Wysyłać list?
30-03-2010 9:52
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Odpowiedz 


Skocz do: